stat4u

RSS
poniedziałek, 30 maja 2011
Zimowy weekend majowy
Przedłużony prawie do tygodnia weekend majowy Mercedes z Edmundem przeznaczyli na wypad w okolice Kłodzka. Cała Kotlina wydaje się być regionem zdecydowanie zbyt mało eksponowanym w zestawieniu z atrakcyjnością oferty rozrywkowo-turystycznej. Dantesom udało się spróbować jedynie kilku atrakcji.
niedziela, 29 maja 2011
(Wy)kształcenie

Fretka została przyjęta do szkoły podstawowej tam gdzie chcieli rodzice. Niestety fakt przyjęcia do tak szacownej placówki edukacyjnej nie oznacza automatycznie skokowego awansu cywilizacyjnego. W każdym razie niektóre dzieci powinny jeść od razu w wannie. Arbuzy na przykład ;)

19:43, edmund.d
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 kwietnia 2011
10 dni w Yellowstone

W skutek zajścia pewnych nieoczekiwanych okoliczności Edmund w trybie pilnym został późną nocą chyłkiem dowieziony do zacnego przybytku medycznych uciech wszelakich, choć akurat Edmundowi nie było tym razem do śmiechu. W każdym razie szybko doszedł do siebie a pobyt w Yellowstone (jak przezwał to miejsce na swój użytek) stworzył okazje dla kilku drobnych obserwacji.

Nu da(waj), jak mówią Francuzi

Sposobem na nudę nie jest TV. Koledzy korzystający z opcji zapłać i używaj 24/7 skutecznie zmuszają do wyjścia na zewnątrz. Gdyby nie wielorakie wysiłki Mercedes, Edmund padłby na korytarzu z przechodzenia lub został zaserialowany na śmierć (z tą niewątpliwą korzyścią, iż przynajmniej zaznajomiony z aktualnymi trendami w reklamie telewizyjnej).

Hancock

Nocne wrzaski przywołały oddziałową. Z rozwianym włosem wpadła do sali i... pospiesznie wyszła zidentyfikowawszy TV jako źródło alarmu. Komizm sytuacji dotarł do Edmunda z lekkim opóźnieniem ;)

Chrumik

Kilka dni spędził Edmund słuchając opowieści Gawędziarza. Później głównie na korytarzu, gdyż Gawędziarz ów po operacji został umieszczony gdzie indziej. Jak się okazało popadł w złe towarzystwo. Jego nowy kumpel bezustannie wydawał z siebie nieartykułowane odgłosy. Niekiedy całymi seriami. Ze wszystkich możliwych otworów. Zwłaszcza w trakcie jedzenia - a żarł cały czas...

Dos madres bonitas

W pewnym momencie Edmund został sam, lecz na krótko. Po kilku chwilach (chwila szpitalna = ok. 60 min.) dokwaterowano dwóch kilkuletnich chłopców (z braku oddziału dla dzieci?) oczekujących na wypis. Za pociechami zjawiły się matki. Po pewnym czasie jedna z nich postanowiła puścić trochę kasy z dymem. Jak to zwykle bywa w takich okazjach właśnie wtedy na chłopców spłynęła łaska wypisu. Pielęgniarka zabrała jednego (z matką) a drugiemu kazała czekać do czasu aż ZNAJDZIE SIĘ mama. Wypowiedziała niechcący, jak się wydaje, słowo zaklęcie. Tymczasowej sierocie natychmiast zrzedła mina. Edmund próbował jako ś zagadać, zaproponował grę, zabawę ciężarówkami, ale szybko zdał sobie sprawę, iż jego wysiłki trafiają w czarną dziurę (rozpaczy lub przerażenia albo obu naraz). W końcu wezwał (inną) pielęgniarę, kazał zaopiekować się opuszczonym a sam udał się na poszukiwania kobiety spokojnie oddającej się w szpony nałogu. Oczywiście wszystko skończyło się szczęśliwie, ale miało pewien nieoczekiwany skutek uboczny. Urodziła się bowiem malutka, lecz szybko dojrzewająca legenda oddziałowa "o Edmundzie i dwóch matkach" twórczo rozwijana pod bacznym okiem Gawędziarza.

Makowa Panienka

Dalszej pożywki Gawędziarzowi dostarczyło kierownictwo oddziału zmieniając Edmundowi lekarza prowadzącego na Makową Panienkę. Sympatyczna ta skądinąd osoba raźno zabrała się (w swym młodzieńczym zapale) do pracy aplikując Edmundowi zestaw badań, które, jak wieść niesie, od jakiegoś czasu nie były wykonywane. Po ostatnim (całkowicie zbędnym zdaniem Edmunda) eksperymencie dochodził do siebie przez dwa dni, ale cóż - coś za coś. Przyjemność pożartowania z Makową Panienką pozostając jednocześnie całkowicie niezrozumianym przez znacznie starszą (choć o wyostrzonym słuchu) pielęgniarkę kosztuje ;)

W każdym razie zapał Makowej Panienki ugruntował dobrze już rokującą legendę Gawędziarza, który z bezczelnym spokojem ośmielił się sugerować, iż Mercedes niepotrzebnie przychodzi w odwiedziny TYLKO popołudniami...

12:03, edmund.d
Link Komentarze (2) »
środa, 20 kwietnia 2011
Wahoonie

Bella dobywała z siebie mrukliwe, basowe staccato. Edmund Celowo jechał wolno, dłuższą trasą. Myśli stopniowo odpływały. Pozostało tylko tu i teraz. Na tych kilkanaście minut wszystko odpłynęło. Obowiązki, oczekiwania, wszystko. Czysty Kononowicz. Edmund z trudem oparł się pokusie, by zamknąć oczy... na chwilę. Może nawet dłuższą. Tego właśnie w tym momencie pragnął Mały Chłopiec. Cóż z tego, kiedy Duży zawsze potrafi postawić na swoim. Staccato zgęstniało, by ostatecznie rozpuścić się w coraz szybszym rytmie. Bella nie przerywając mruczenia płynnie przeszła w legato z dumną nonszalancją popychając wskazówkę obrotomierza.

Edmund uśmiechnął się, choć oczywiście nikt tego nie zauważył. Wypróbowany wielokrotnie sposób na dojrzałe wahoonie zadziałał bezbłędnie i tym razem...

14:26, edmund.d
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 kwietnia 2011
Do szkoły pod górkę?

Edmund (jeszcze w marcu) zwiedził trzy szacowne placówki edukacyjne w ramach dni otwartych (i jeszcze jedną obejrzała Mercedes). Fretka bowiem od września idzie do pierwszej klasy. Ojciec nie ma większych wątpliwości czy sześcioletnia córeczka poradzi sobie w szkole. Pytanie czy szkoła poradzi sobie z "Córeczką"...

15:09, edmund.d
Link Dodaj komentarz »
piątek, 15 kwietnia 2011
Arizona Barker

Z Fretką Edmund pojawił się na czterech imprezach urodzinowych jej bardzo nieletnich kolegów. Między innymi u Bezzębnego Joe i braci Grimm - dobrze znanych przedszkolnemu oddziałowi prewencji.

Krótka scenka rodzajowa:
Dzieciaki budują z wielkich elementów plac zabaw. W pewnym momencie najsilniejszy z chłopców odważył się położyć walec niezupełnie tam, gdzie wyobrażała to sobie Fretka (zasadniczo delikatna, o drobnej konstrukcji fizycznej). Ta obserwując prace nieco z tyłu podeszła do nieszczęśnika i... z półobrotu pojechała mu z liścia po czuprynie. Nie dosłyszałem wymiany zdań, ale sądząc z efektu, chłopak najwyraźniej przyjął upomnienie bez protestów ;)

W tym kontekście nieco mniej dziwi fakt, iż w tym roku nie zaprosiła jej żadna dziewczynka...

09:18, edmund.d
Link Komentarze (2) »
sobota, 26 marca 2011
Chamstwo

W ramach zaległości rodzinnych Edmund wybrał się na seans z od dawna nie widzianym Flisakiem. Film pomyślany jako lekka rozrywka a zasadniczo okazja do spotkania okazał się lepszy niż Edmund zakładał. Chociaż raczej, po krótkim namyśle, więcej w tym zasługi towarzystwa (E: Patrz ile razy panienka spotkała się nosem z podłogą a na buźce ani śladu... F: Bo dobry makijaż miała) niż kunsztu Cage'a. Szczególnie, że sala była niemal pusta a komentarze wypowiadane półgłosem mile widziane.

Swoją drogą ciekawe, że w pewnych szczególnych okolicznościach to co chamskie staje się więcej niż akceptowalne ;)

14:46, edmund.d
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 marca 2011
Co miałeś zrobić wczoraj, zrób na urlopie

Kilka dni oddechu Edmund przeznaczył na nadrobienie zaległości rodzinnych, koleżeńskich oraz klubowych. Przez "klub" należy w tym wypadku rozumieć odłożone na później rozgrywki planszowe, których dokończenie przeciągało się w nieskończoność.

No więc na froncie zachodnim bez zmian, czyli FWW, ok. 14 godzinna (rewelacyjna!) kampania na raty w Orła i gwiazdę a na koniec jeszcze Filary ziemi - tym razem z udziałem Mercedes i zaprzyjaźnionej rodziny z planszowego (pół)światka. Szanowną małżonkę nieco wzięło. Następnego dnia oświadczyła, że ma już prawie obmyśloną strategię wygrywającą ;)

09:43, edmund.d
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 marca 2011
W przerwie

W związku z zakończeniem głównego etapu firmowego projektu, nad którym zespół trudził się przez ostatnie dwa lata, Edmund spróbował porachować ile to zaległego urlopu mu się należy. Ze wstępnych obliczeń (ku zgrozie Prezesa) jasno wychodziło, że w najbliższym półroczu w Firmie powinien się pojawiać jedynie w charakterze mocno wyluzowanego gościa - prawdopodobnie z drinkiem z palemką i w krótkich spodenkach (jeśli klimat pozwoli).

Jak nietrudno przewidzieć, entuzjazm szefostwa dla tego rodzaju perspektyw urlopowych ulokował się gdzieś w średnich obszarach stanów niskich. Ostatecznie wymierzono Edmundowi 10 dni. Resztę "nabyła" Firma, o ile wiecie, co mam na myśli.

Niestety nie oznacza to, iż nagle zrobi się tu czarno od wpisów. Edmundzie plany są dość konkretne. A tak konkretnie, to już po urlopie.

12:22, edmund.d
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 października 2010
Powody

Fachowiec orzekł, iż Belli należy sprawić (względnie zregenerować) nie przegub wewn., jak przypuszczał Edmund, lecz poduchę pod silnik. Ok - skoro wymaga, niech ma. Kobiety bywają humorzaste, gdy przez dłuższy czas ignoruje się ich potrzeby.

[Uwaga do Szanownych Pań: Nie czytać dalej.]
Tzn. bywają humorzaste również z innych powodów.

[Szanowna Czytelniczko - napisałem przecież, by nie czytać dalej!]
Niektóre z tych powodów są tak wielopoziomowo skomplikowane, iż Edmund zasadniczo klasyfikuje je w grupie opatrzonej umowną etykietą: "BEZ POWODU".

15:06, edmund.d
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2